W tych niepewnych czasach przeglądając tytuły postów z popularnych portali internetowych, gdyż od dłuższego czasu zazwyczaj do tytułów ograniczam swą wiedzę o otaczającym mnie świecie (wieści z telewizji, radia, tudzież z gazet nie oglądam, nie słucham i nie czytam dla lepszego samopoczucia wcale), często natykam się na „kluczowy” przymiotnik.
Kluczowa bywa data, decyzja, sprawa, rozmowa i ustawa. Kluczowe są zasady, wynik, rola i pogoda. Kluczem do lepszego samopoczucia jest zawsze zdrowie. Kluczowy był moment uderzenia dronem w kluczową rafinerię Rosji…
Mamy to… Oczywiście „kluczowy” nie jest jedynym słowem lub zwrotem nadużywanym namiętnie tytułach sieciowych.
Jedno jest wszelako niemalże tu pewne – sensacje dziś kluczowe, potężne, nam zdradzone i przesądzone, o których cały świat mówi, plus te ciekawe, co ekspert ujawnił – zaraz stracą na znaczeniu. Sól zabójcza dziś, jutro nas ocali. „Złoty pociąg” na 100 procent pewny, znów okaże się gruzem…
Przy okazji, tak dla ciekawości sprawdziłem, ile synonimów w bezmiarze różnorodności języka ojczystego zastępuje „kluczowy”? Wyszło kilkanaście, w tym główny, najważniejszy, istotny, zasadniczy, podstawowy…
Do rzeczy. Wracając ostatnio z wędrówki po magistrali wielkofatrzańskiej na Słowacji (Donovaly – Krizma (szczyt) – Lubochna), w miejscowości Rużomberok natrafiam na inspirację dla innego wykorzystania słowa z „kluczem” w środku „zamka”, a mianowicie – Kluczowa Służba.
Myślę, marzę – stwórzmy taką w Polsce! Nowa służba z uwagi na swą „kluczowość” i autorytet wynikające z samej nazwy swojej, rozwiąże nierozwiązywane dotąd problemy innej służby, z którymi ta ostatnia sobie nie radzi, niczym Sanepid w covidzie. Ba, nawet skoordynuje lub podzieli zadania kilku służb, gdy owe nie potrafią się dogadać schowane „za szafami” swych przepastnych kompetencji niemocy, gdy Odrę ktoś otruł.
Widzę to tak. Instytucja Państwa z problemami prosi o pomoc Kluczową Służbę, dalej skrót KS. KS rozpoznaje zagadnienie, analizuje, konsultuje, wydaje rekomendacje, określa harmonogram i terminy działań zaradczo-naprawczych i rozlicza wykonanie. Proste!
Na przykład NBP od kilku lat przymierza się do likwidacji monet z nominałem 1 i 2 groszy. Ich nabijanie kosztuje majątki złotówek, a i tak większość groszówek zaraz się pogubi w zakamarkach. KS poproszona przez NBP o poradę, jak odnaleźć „zgubne” grosze zasugeruje, choćby zaprzestanie ich nabijania i wymusi zaokrąglenie cen na pułkach sklepowych do pełnych 5 gorszy w dół lub w górę, jeśli taka z handlu wynika potrzeba.
Przywołuję ten przykład nieprzypadkowo. Czekając niedawno w Carrefourze w kolejce do kasy tradycyjnej, klientka zapytana przez kasjerkę wydającą resztę – może być bez 2 groszy?, odpowiedziała – nie, nie może! Po czym kasjerka na długie minuty wsiąkła w zaplecze marketu (a może i dalej?) rozmieniać grosiki. Zniecierpliwiony pan za panią bez 2 groszy w portfelu, z butelką wódki w ręku (wygladał jakby na niego czekali za rogiem), chciał oddać jej te 2 grosze, a nawet 5 ze swych groszowych zapasów z kieszeni, lecz tamta odmówiła ich przyjęcia, gdyż chodziło o (dla niej widocznie kluczową?) zasadę.
Co prawda wpisując w Google frazę „kluczowa służba”, znajdziemy kilka służb, które „kluczowość” priorytetowych zadań dla bezpiecznego funkcjonowania Państwa sobie przypisują, ale zadania z ustawy to jedno, a rozwiązywanie realnych, groszowych problemów – drugie.
Cóż, jak widać na załączonym obrazku „Kluczowa Służba”, po rozwiązaniu problemów z zamkami przestała być na Słowacji potrzebna, co wcale nie znaczy, że nie sprawdzi się u nas… Nie takie powołane tu apolityczne z założenia „trybunały” wciąż trwają.
Na koniec, już całkiem poważnie, zacytuję mą ulubioną, wieńczącą lato „wstawkę” słowną Andrzeja Poniedzielskiego między jego piosenkami:
… a w bezmiarze niepewności
myśl rodzi się uparta,
podejrzenie, już pewność prawie
że jedyny klucz
w jedynie słusznej sprawie
tworzą żurawie…